Zadzwoń Napisz maila

Aktualności

Warsztaty Indiańskie w ChecoLadzie

Ten rok zaczęłam meeega intensywnie i po raz pierwszy w mojej karierze animatorskiej stworzyłam cykliczne warsztaty kreatywne dla dzieci pod wdzięcznym tytułem “ co kraj to obyczaj”. Każdy miesiąc to nowy kontynent. Każdy weekend to nowe państwo lub temat związany z wyjątkowymi miejscami na całym świecie.

 

Jesteście gotowi na podróż ?

Zaczynamy!

 

Dnia 18.03.2018 w ChecoLadzie mieszczącej się na ulicy Małachowskiego w Sosnowcu, wszystkie dzieci miały okazję poznać rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej.

Kilka pytań i odpowiedzi, które mam nadzieje, że równie mocno jak mnie rozbawią Was do łez.

Co to znaczy być rdzennym mieszkańcem danego kontynentu?

To znaczy, że ktoś mieszkał tam długo.

Ile to znaczy długo?

No ze trzy miesiące co najmniej.

Dlaczego indianów nazywamy czerwonymi twarzami?

Bo cały czas siedzą na słońcu.

Bo są czarni.

Czy widzieliście kiedykolwiek indianina?

Tak, ja mam swojego własnego przynosi nam listy.

 

To tylko niektóre perełki, które dzieci zdążyły mi sprzedać, ale swoją drogą jestem ciekawa w jakim regionie kursuje ten listonosz ;). Przypomniał mi się pewien mem, który chętnie zacytuje w tym miejscu:

“ Rodzice nie bierzcie do siebie wszystkiego co mówią Wam o Nas dzieci, bo my zaczniemy brać do siebie wszystko co mówią o Was.” Nie wiem czy słowo w słowo brzmiał ten cytat ale mam nadzieję, że przekazałam ogólny sens.

Dobrze, ale dosyć dygresji!

Warsztaty indiańskie rozpoczęłam od stworzenia krągu z dzieci, sama byłam przebrana za Pokahontaz. Na środku leżał zwykły biały pasek i powycinane piórka. Za każdy obrzęd indiański zakończony sukcesem doklejaliśmy jedno piórko. Chciałam aby dzieci poznały historię Indian więc zmieniając barwę i tonację głosu wprowadziłam klimat rodem z dzikiego zachodu. Ważnym elementem takich zajęć jest mowa ciała i interakcja z dziećmi, tutaj świetnie sprawdzają się pytania oraz próba mini inscenizacji.

Gdy poczuliśmy klimat Ameryki Północnej, wycięliśmy z papieru tandemy, wyciągnęliśmy indiańskie kredki (węgiel do szkicowania) i nadaliśmy sobie indiańskie imiona, każde dziecko na swoim tandemie musiało narysować moc którą dostało wraz ze swoim imieniem, później całe warsztaty chodzili ze swoimi tandemami wywieszonymi na szyi.

Następnym etapem naszej zabawy było polowanie na bizony.

Dzieci siedziały  w kole i powtarzały moje ruchy i słowa:

“ My idziemy na bizony,

My bizonów się nie boimy.

Bo mamy wielkie dzidy.

A co to?

A kto to?

Mamy wieeelką wodę.

Nie możemy jej przeskoczyć.

Nie możemy jej ominąć, ale możemy ją?

Przepłynąć”

Do każdej części dodawaliśmy nowe elementy, wszystko zależy od kreatywności dzieci i prowadzącego.

Polowanie na bizony spodobało Nam się tak bardzo, że nie skończyliśmy tylko na tym.

Kolejne polowanie, już wymagało nieco zręczności i szybkości.

Zabawa polegała na tym że pośród wszystkich dzieci wybrałam jednego kowboja.

Reszcie dzieci wsadziłam paski bibuły za kołnierz, zadaniem kowboja było wyciągnięcie wszystkich bibułek, osoby które nie miały bibułek dołączały do kowboja i ściągały bizonom bibułkę. Ostatnia osoba była początkującym kowbojem. Bibułka lądowała przy różnych częściach ciał, ale oczywiście najśmieszniej było gdy zamieniła się w ogonki i wylądowała przy pupci ;).

Następnym etapem naszej indiańskiej przygody było tworzenie Tipi, czyli indiańskich domków. Udało mi się kupić w Auchanie świetne farbki, które miały wbudowany pędzelek i były bez konieczności moczenia. Kupiłam również tekturowe tipi do malowania.

Podzieliłam dzieci na cztery grupy i zaczęliśmy wielkie malowanie. Po skończeniu oparliśmy o ściany niepomalowane części naszego Tipi aby na sam koniec Tipi można było złożyć.

 

Jak wiemy indianie świetnie znali zwierzęta więc kolejne zadanie musiało być związane właśnie z nimi.

Dzieci słysząc odgłosy zwierząt musiały się w nie zamieniać i jak najszybciej znaleźć rozrzucone wcześniej po całej sali ślady zwierząt.

 

Przed pasowaniem na indianina każde z dzieci musiało nauczyć się tańca słońca i okrzyku indianów. Gdy już się tego nauczyli, znaleźli listę zadań do wykonania:

  • rozpoznaj z zamkniętymi oczami z której strony przeszła zwierzyna
  • zamień się w skałę
  • dotknij jak najszybciej Pokahontaz
  • złóż Tipi

Gdy dzieci wykonały wszystkie zadania, namalowałam im na twarzach indiańskie barwy, powtarzaliśmy indiańską przysięgę, w której zawarliśmy najważniejsze wartości poznawania innych kultur takie jak : tolerancja, akceptacja, różnorodność, otwartość i patriotyzm.

Dodałam ostatnie piórko i nałożyłam pióropusz na głowę, dzieci były zachwycone mimo, że to były zwykłe kartki papieru.

 

Program obejmował jeszcze kilka zabaw które zmodyfikowałam, ale chciałam opisać mniej więcej główne atrakcje programu, może komuś to kiedyś pomoże.

Oczywiście stworzyć program, a go zrealizować i zaciekawić dzieci to są dwie różne bajki, dlatego warto jest zobaczyć jak robi to osoba doświadczona.

Jestem zachwycona ogromnym zainteresowaniem jakim cieszą się moje warsztaty i nie mogę doczekać się następnych!

Ale zaraz zaraz…

Już 25.03.18 znowu widzimy się w ChecoLadzie, kto z Nami był, a kto z Nami będzie?

Zapraszam na wycieczkę do Stanów Zjednoczonych!

 

Pozdrawiam ciepło,
Animatorka Lena Bajer

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *